Początki zabawy z papierem

       Moja przygoda z origami zaczęła się dość niewinie.  Zaraziła mnie tym moja kuzynka – Ania, która już od wielu lat się tym pasjonuje.  Zobaczyłam jej łabędzia i nie mogłam uwierzyć, że można takie cudne rzeczy zrobić z papieru.  Byłam w szoku! I tak się zaczęły wypociny, męki i godzinne składanie elementów po to tylko by mieć własnego "ptaka" .

      Początkowo, cel zbudowania łabędzia (bo to był mój pierwszy "ptak") był na skraju obłędu. Wszystko, za co się wzięłam okazywało się porażka, dopiero z czasem wyszłam z dołka. Przyznam, zrozumienie chińskich rysunków czasami stwarza komplikacje. Ale z uporem maniaka nie poddawałam się i walczyłam jednego dnia, drugiego, trzeciego…  aż w końcu udało się! Hurra!

       Większość inspiracji czerpię z Internetu- to jest skarbnica pomysłów.  Niestety w księgarni nie znalazłam takiej książki o origami modułowym, która by mnie usatysfakcjonowała, może dlatego, że ja robię z trójkątów, a te dostępne na rynku są  głównie z kwadratów lub kół. Tej techniki jeszcze nie próbowałam.

        Do każdego „potworka", wkładam mnóstwo miłości i każdy z nich jest cząstką mnie… Wspaniałe jest uczucie zbudowania własnego zwierzaczka, tym bardziej, że poświęcamy mu kilka godzin, czasami nawet dni aby przybrał taki wygląd jaki sobie zaplanowaliśmy.

       Origami wycisza nasz od wewnątrz, uczy cierpliwości,  pozwala zharmonizować obie półkule dlatego ta sztuka działa odprężająco i kojąco na nasz organizm, a przy tym jest straszna frajdą! Dlatego warto spróbować własnych sił i przekonać  się, że „JA" też potrafię!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *